Ta działka miała już swoją historię. Jej sercem był staw w kształcie półksiężyca i dwa ogródki — kwietny, stworzony przez dziadka i warzywny, którym opiekowała się babcia. Architekci z pracowni ngo + pasierbiński i ra.atelier dopisali dalszy ciąg tej opowieści...
rzut parteru z zagospodarowaniem
© ngo + pasierbiński, ra.atelier
Łagodnie wyobloną linię półksiężyca wyznaczającą kształt stawu architekci powtórzyli niemal w lustrzanym odbiciu po drugiej stronie działki. Tak poprowadzone łuki przecięły się w dwóch punktach, wyznaczając tym samym narożniki nowego domu.
przekrój
© ngo + pasierbiński, ra.atelier
Dzięki licznym przeszkleniom, otwarciom i kolumnom dom i otaczający go ogród przenikają się. Stworzone przez architektów osie widokowe pozwalają odbijającym się w wodzie promieniom słonecznym malować świetlne kompozycje na ścianach, a domownikom ułatwiają kontakt z pozostałymi członkami rodziny, także duchowy, ale o tym najlepiej opowiedzą sami projektanci.
O tym, dlaczego dom musiał powstać w rok, o roli stawu i dużych połaci dachu, a także wyzwaniach, z jakimi wiązała się budowa w Wietnamie podczas pandemii koronawirusa, opowiadają Duc Ngo i Piotr Pasierbiński z pracowni ngo + pasierbinski
Ola Kloc: Czy włączenie ogrodu do domu to tradycyjny zabieg w wietnamskiej architekturze?
Duc Ngo: Dom położony jest w wiejskim kontekście i inspirowany tradycyjną kompozycją, dlatego też przed domem jest woda, a wokół ogród. Od niego rozpoczął się projekt domu.
staw od południowej strony wprowadza do domu chłodny wiatr
fot.: Hoang Le
Ola: Jak powstawał kształt domu?
Duc: Główny wpływ na kształt miał staw w kształcie półksiężyca, który wcześniej istniał na działce. Powtórzyliśmy tę linię i od niej rozpoczęliśmy projekt. Klienci chcieli mieć bardzo prosty dom z dużą ilością elastycznej przestrzeni.
Piotr Pasierbiński: Wpływ miała na to też praca właścicieli domu — on jest emerytowanym lekarzem, a ona emerytowaną nauczycielką, która wciąż prowadzi zajęcia w domu. Wydzieliliśmy więc przestrzeń na lekcje.
Duc: Dokładnie, w ciągu tygodnia uczniowie przychodzą na zajęcia, więc cały salon i część ogrodu zamienia się w salę lekcyjną. Jest to też główny dom dużej rodziny — od czasu do czasu organizują w nim przyjęcia, potrzebują więc pojemnej przestrzeni, aby wszystkich pomieścić.
architekci stworzyli oś widokową między stawem, salonem i pokojem modlitw
fot.: Duc Ngo
Ola: Jakie jeszcze tradycyjne wietnamskie elementy można dostrzec w tym projekcie?
Duc: Chciałbym wspomnieć jeszcze o wodzie — dom zwrócony jest na południe, a przed nim znajduje się staw. W Wietnamie latem od południa wieje chłodny wiatr, więc jeśli od tej strony umieścisz wodę, „wprowadzi” ona to chłodne powietrze do wnętrza. To bardzo tradycyjny, klimatyczny element. Tradycyjny jest też duży dach, można to zauważyć w starych strukturach wietnamskich domów. Ze względu na dużą ilość słońca, potrzebujemy dużo cienia.
dom otoczony jest ogrodem, na terenie działki znajduje się także niewielki kurnik
fot.: Hoang Le
Ola: Jakie Waszym zdaniem są fundamentalne różnice, jeśli chodzi o projektowanie, użycie materiałów, dopasowanie architektury do klimatu między Europą a Azją?
Duc: Wiosną w północnym Wietnamie ziemia jest bardzo wilgotna, musimy więc stosować specjalną podłogę z bardzo miękkim materiałem i odsunąć ją od ziemi, aby zapobiec zawilgoceniu. Używamy też lokalnie produkowanych dachówek odpowiednio izolujących dom przed promieniami słonecznymi.
Piotr: Dodam jeszcze, że ponieważ dom powstawał w czasie pandemii covid restrykcje w całej Azji, również w Wietnamie, były bardzo rygorystyczne. Dlatego też wykonawcy musieli pochodzić z okolicy — początkowo mieliśmy współpracować z innym zespołem, ale ostatecznie musieliśmy znaleźć kogoś, kto nie dojeżdżałby z innej prowincji. Lokalne musiały być też materiały — dlatego wszystkie płytki, cement, drewno, a nawet stal pochodziły z okolicznych zasobów.
Duc: Tylny ogród utrzymaliśmy mniej więcej w ten sam sposób, w jaki był używany w przeszłości — rodzina uprawia tam warzywa i ma mały kurnik na swoje codzienne potrzeby.
elewacja północna
fot.: Hoang Le
Ola: Na tej działce wcześniej stał inny dom?
Piotr: Tak, zastąpiliśmy go nowym. Ważne też było, aby dom powstał w rok — to również część wietnamskiej tradycji.
Duc: Właściwie wcześniej były tam dwa domy, ale ze względu na to, że były dość przypadkowo rozbudowywane, zdecydowaliśmy się na pozostawienie jedynie wspomnianego kształtu półksiężyca, w jaki wpisany jest obecnie staw z miniaturką góry. Tak jak wspomniał Piotr, proces realizacji był bardzo szybki. Na projekt mieliśmy zaledwie trzy miesiące, po których klienci się zdecydowali na realizację i oczekiwali ukończenia budowy w ciągu roku.
ogród i staw przenikają do wnętrza domu
fot.: Hoang Le
Ola: Dlaczego tak szybko?
Duc: Ponieważ w Wietnamie uznaje się za pechowe, jeśli budowa domu trwa dłużej, harmonogram był więc napięty.
Ola: Spora presja, w końcu od tego zależy szczęście domowników!
Duc: Tak, dodatkowym utrudnieniem była praca zdalna z Tokio i pandemiczne restrykcje. Mieliśmy też miesięczne opóźnienie na budowie, to było bardzo stresujące. Ale ostatecznie zdążyliśmy, później stopniowo dokończyliśmy część ogrodową.
Piotr: Na wiejskich obszarach Wietnamu trudno jest też znaleźć wysoko wykwalifikowanych wykonawców, którzy czytaliby rzuty i przekroje. Musieliśmy więc zorganizować szkolenia, również budowlane, i tak przeprowadzić zdalnie ten proces, aby budynek został zrealizowany zgodnie z rysunkami.
Duc: Nie możesz zrobić szczegółowych rysunków, przekazać ich wykonawcom i liczyć, że je zrealizują. Rysunki muszą być proste, a ty musisz iść na budowę i im je wytłumaczyć.
widok na przestrzeń wspólną i ogród
fot.: Hoang Le
Ola: Jak wobec tego to się udało?
Duc: Przez cały czas współpracowaliśmy z moim kolegą z Wietnamu, pomagał nam przy projekcie i nadzorze budowlanym, to on rozmawiał na miejscu z wykonawcami. Czasami musieliśmy powtarzać niektóre elementy, zburzyć postawione i zbudować od nowa, nawet te podstawowe, kiedy okazywało się na przykład, że jakaś ściana nie jest prostopadła. Nie mieliśmy czasu, ale musieliśmy wiele rzeczy przebudowywać.
okrągły otwór łączy dwie główne przestrzenie
fot.: Hoang Le
Ola: Mimo to zdążyliście w rok! Zauważyłam, że jedno z pomieszczeń przeznaczone jest na miejsce kultu, czy to typowa rzecz w Wietnamie?
Duc: Tak, to bardzo ważne, aby mieć takie miejsce, myślę, że w większości wietnamskich domów jest taka przestrzeń.
Piotr: Poświęcona jest przodkom, dzięki niej, podczas obchodów Nowego Roku, mogą oni wrócić do domu, dołączyć do rodziny i wspólnie z nią świętować.
widok z przestrzeni modlitwy na staw, przestrzeń wspólna na piętrze
fot.: Duc Ngo, fot.: Hoang Le
Duc: Także w rocznicę śmierci członka rodziny wszyscy się spotykają w domu, aby wspólnie się modlić. Dlatego potrzebna jest elastyczna przestrzeń.
Piotr: Z tego też wynika połączenie między pokojem modlitwy, salonem i stawem — to tam zbiera się rodzina, nawet jeśli ktoś z niej odszedł, ta szczególna więź trwa.
Ola: Dziękuję za rozmowę.